Historia podobna do wielu innych z cyklu: te trudniejsze ale ze szczęśliwym zakończeniem dzięki współpracy z Dobra Nocką :)

Błażej urodził się w Listopadzie 2017 i jest naszym drugim synem. W szpitalu spał jak Aniołek. Przywieziony do domu jeszcze kilka dni też spał pięknie. Nawet mieszkanie posprzątałam po dłuższej naszej nieobecności ;) Niedużo później przywędrowała alergia pokarmowa, która wywołała AZS, bolesne kolki i zaparcia. Pojawiły się infekcje, problemy z napięciem mięśniowym, pobyty w szpitalach na przemiennie z obojgiem synów. To była trudna zima. Wszystkie nasze zewnętrzne perturbacje i wywołany przez nie wewnętrzny niepokój, powodowały brak jakiejkolwiek stabilizacji. Podążaliśmy za chwilą, tylko po to by przetrwać. Kiedy sytuacja zaczynała się już normować u Błażeja zdążyły się już zakorzenić kiepskie nawyki związane z jego snem. Już jako czteromiesięczne niemowlę zasypiał tylko na butli. Spał płytko i na rękach. Odkładany budził się często z odruchem moro jakby przestraszony. Nawet jeśli udało się go odłożyć spał krótko i budził się z dużym niepokojem. Przesiadywałam z nim w fotelu godzinami. Często od drugiej w nocy obłożona poduszkami i kocami z dzieckiem w ramionach, do rana w nim drzemałam. Błażej spał po kilka godzin na dobę. Był przemęczony i bardzo rozdrażniony. Często histeryzował. Jego kłopoty z napięciem mięśniowym były dodatkowo wzmożone brakiem snu. Mocno wyginał głowę do tyłu, robił tzw. mostki na głowie a jak go podnosiłam, często był jak deska. Od jednej osoby usłyszałam, że on zachowuje się jakby miał porażenie mózgowe. Wiem, że dzieci tak się zachowują jak mają takie kłopoty. Wiedziałam jednak, że go to na ten moment dzięki Bogu nie dotyczy, bo miał prawidłowy kontakt wzrokowy, zresztą jest pod opieką specjalistów. Teraz wiem, że brak zdrowego snu może pogłębiać a nawet generować trudności lub zaburzenia neurorozwojowe. To jest bardziej niebezpieczne w skutkach niż okresowy wzmożony płacz podczas nauki zasypania. Taka bynajmniej jest moja subiektywna obserwacja a przeprowadziłam przez ten plan dwoje moich dzieci i oboje z DobraNocką:) 

Doświadczyłam co robi dziecku chroniczny brak snu o rodzinie i sobie już nawet nie wspomnę. Przeczytałam gdzieś na FB u Pani DobraNocki , że to nie jest życie to jest wegetacja. Podpisuję się dwiema rękami. Nie da się tak żyć! Dłuższe trwanie w takiej wegetacji niesie za sobą konkretne często przykre konsekwencje. Starszy syn przy wieczornej modlitwie prosił o dobry sen dla Błażejka i całej rodziny. Tłumaczyliśmy, że to minie i cierpliwie na szczęście czekał. Szkoda, że my rodzice momentami nie potrafiliśmy tak cierpliwie czekać. Niewyspani rodzice nie mają wystarczająco dużo siły i cierpliwości. Nie są wówczas dobrymi rodzicami. Kiedy Błażej kończył cztery miesiące pisałam do Dobra Nocki o wsparcie. Mówiła, że trzeba poczekać. Pamiętam jeden dzień, kiedy to w bezsilności swojej, ze łzami w oczach, bo od nad ranka do południa nie potrafiłam uśpić mojego własnego dziecka, pisałam do Dobra Nocki. W tekście pytałam, czy nie da się przyspieszyć działań z nauką zasypiania, bo mały jak ma tak płakać to niech chociaż płacze w jakimś konkretnym celu:) Mieliśmy ruszyć około 5,5 mż jednak kolejny katar opóźnił  nieco start.

Pamiętam, że bardzo się martwiłam i bałam. Przechodziliśmy już ten proces ze starszym synem w wieku 14-mcy, ale bałam się chyba tak samo. Byłam tylko o wiele bardziej zmotywowana do działania, bo widziałam już jakie cuda przynosi zdrowy sen u dziecka. Błażej naukę załapał względnie szybko. Całe noce spał w zasadzie od początku i tak jest do teraz. Jedynie sam proces zasypiania nieco się wydłużył i napotykaliśmy trudności ale dzięki konsekwencji  i wsparciu Pani Agnieszki z czasem zaakceptował wszystkie nowe zasady. Dzięki temu zyskaliśmy przespane noce z tylko jedną planowaną pobudką na karmienie. I drzemki w ciągu dnia przespane samodzielnie w swoim łóżku. Mamy nowe dziecko, pogodne i uśmiechnięte. Jest łagodniejszy, wyciszony, łatwiej współpracuje na rehabilitacjach. Bez dobrego snu, rehabilitacja niewielkie skutki by dawała. Jestem przekonana, że jego kłopoty by się pogłębiały, gdybyśmy nie zawalczyli o dobry i stabilny sen dla Błażeja. Rehabilitantka to potwierdza i mówi „to jest magia! Jakie on robi postępy? To jest inne dziecko?” Teraz wiem, że sen i rehabilitacja plus codzienne nasze ćwiczenia i masaże to są naczynia powiązane. 

Dzięki samodzielnemu zasypianiu i zdrowemu spaniu naszego malucha mama ma czas na porządki, obiady i zabawę z drugim dzieckiem. Mogłam wyjść na grilla by uczcić narodziny siostrzenicy :)Z mężem znowu możemy spokojnie obejrzeć film albo serial – bo bardzo lubimy. Możemy posiedzieć na placu przy ognisku kiedy dzieci śpią. Niedawno ponownie dopadł nas maraton infekcyjny i udało się go przetrwać we względnym spokoju, bo wszyscy spaliśmy:) 

W nocy mega katar i kaszel obudził Błażejka, przerażeni pobiegliśmy do pokoju…. inhalacja, odciąganie noska i decyzja, że jest lepiej, spróbujemy odłożyć do snu a rano do lekarza. Położony usnął ponownie bez krzyku bez lamentu. Rodzice zdziwieni. Tak szybko? Tak tak szybko… 

Teraz wiem, że warto podjąć trud i zawalczyć o zdrowy sen dziecka i rodziny tym bardziej jeśli pojawiają się u dziecka zaburzenia neurorozwojowe. Wiem też, że cała nauka jest często trudniejsza dla rodziców niż dla dziecka. Osobiście tego doświadczyłam :) Mam jeszcze jedną obserwację nie wprost, z którą się podzielę. Nauka zasypiania przemyca w proces wychowawczy piękną a jednocześnie bardzo trudną kompetencję jaką jest asertywna i konsekwentna postawa w działaniu. Jej owoce możemy obserwować w trakcie wdrażania nauki zasypiania. Na późniejszych etapach rodzicielstwa i na innych jego płaszczyznach, możemy czerpać z niej motywację, do jej stosowania i działania w jej rytmie. Pamiętam jak sobie tę „tajemnicę” uświadomiłam przy wprowadzaniu nauki zasypiania z pierwszym synem. To nie ja podążam za dzieckiem tylko ono za mną :) Tyle dobra od jednej Dobra Nocki Pani Agnieszki Piotrowskiej, której z serca dziękujemy za przywrócenie po raz drugi naszej rodziny do żywych :)

Serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy

Monika, Maciek, Adaś i Błażej