Jak nocne picie wody może zaburzać sen dziecka (i rodziców)

Czy wiecie, że uzależnienie od picia wody może być jedną z przyczyn nocnych pobudek u dzieci?

Ale jak to? Przecież woda jest dobra, zdrowa, potrzebna …

Zaczyna się niewinnie – kiedy dziecko budzi się w nocy w pierwszym odruchu zazwyczaj zastanawiamy się, czy nie jest głodne lub spragnione i podajemy picie „na wszelki wypadek”, często z nadzieją, że to pomoże mu w szybkim, ponownym zaśnięciu. Owszem, pomaga, ale za godzinę, może dwie sytuacja się powtarza. Na szczęście coraz rzadziej serwujemy maluchom w nocy słodki sok lub herbatkę, ale wbrew pozorom, z wodą też trzeba być ostrożnym. O ile w pierwszym wypadku mamy lekki „wyrzut sumienia” i odczucie, że postępujemy niewłaściwie (cukier!) o tyle w drugim raczej nie – czyż picie wody nie jest zdrowe??? No a tak w ogóle, jak można odmawiać spragnionemu dziecku przysłowiowej „szklanki wody”? Szczególnie jeśli dramatycznie woła: „piciu!” Jeszcze się odwodni. Wielu rodziców mówi „ja też mam w nocy wodę przy łóżku i ją popijam”. Tak właśnie zaczyna tworzyć się nawyk, który zwykle nie ma nic wspólnego z zaspokajaniem fizjologicznego pragnienia.

Picie wody jest oczywiście zdrowe i ważne, ale odpowiadanie podaniem wody na każdą nocną pobudkę, szczególnie jeśli dziecko pije ją z butelki ze smoczkiem, może prowadzić do silnego skojarzenia zasypianie=picie. Nagle okazuje się, że wybudzeń jest coraz więcej a dziecko oczekuje podania butelki, ponieważ ssanie w połączeniu z pojawieniem się rodzica stają się warunkiem niezbędnym do ponownego zaśnięcia przy przejściu między cyklami. Podawana w tej sposób w nocy butelka jest właściwie odpowiednikiem smoczka. Bardzo często w trakcie takich pobudek dziecko bierze dosłownie jednego łyka … Pracowałam z rodzinami, gdzie niespełna roczne dzieci wypijały litr i więcej wody w ciągu jednej nocy (!), co raczej nie miało nic wspólnego z gaszeniem pragnienia a stało się po prostu sposobem na ponowne zaśnięcie w trakcie naturalnych pobudek przy przechodzeniu między cyklami snu. Nie trzeba dodawać, że taka ilość wody w nocy → częste przewijanie → czasem konieczność przebrania zmoczonej piżamy → wielokrotne, całkowite wybudzanie całej rodziny. I tak, zamiast spać mamy całonocną „zabawę” … . W takiej sytuacji nawet najlepsza pielucha może nie dać rady!

Poza sytuacją choroby/infekcji czy prawdziwie „afrykańskich” upałów (choć i to nie musi być powód do nocnego uzupełniania płynów, o tym dalej w tekście) ani dorośli ani dzieci nie mają zwykle fizjologicznej potrzeby, aby pić w nocy. Picie w nocy jest zazwyczaj nawykiem, który najpierw wyrabiamy a potem pielęgnujemy miesiącami czy latami, dotyczy to zarówno dorosłych jak i dzieci. Sama miałam okres, kiedy nie mogłam zasnąć bez wody na nocnej szafce (ależ miałam suchość w ustach, ależ nie mogłam się skupić na niczym poza myślą o wodzie kiedy zapomniałam ją tam postawić), ale rano zwykle większość zawartości szklanki trafiała do doniczki z kwiatkiem.

Jeśli Wy i dzieci jesteście zdrowi, temperatura oscyluje wokół maksymalnie dwudziestu kilku stopni Celsjusza a jednak w nocy/po nocy macie wrażenie „wysuszenia” śluzówek, to:
⇒ jeśli to możliwe obniżcie temperaturę w sypialni do maksymalnie 20 stopni Celsjusza (bez klimatyzacji jest to możliwe u nas tylko w okresie jesienno-zimowym, czasem też niestety nierealne w dobrze ocieplonych blokach, mimo całkowitego zakręcenia kaloryferów), pamiętajcie, że cieplejsze ubranie na noc malucha i siebie jest lepszym wyjściem niż sen w przegrzanym pomieszczeniu
⇒ przy braku możliwości obniżenia temperatury zimą/w gorącym okresie latem zadbajcie o lekki i przewiewny ubiór do snu
⇒ porządnie wywietrzcie pokój przed spaniem
⇒ zadbajcie o nawilżenie powietrza w sypialni: optymalna wilgotność to 40-60%, w pokojach z suchym powietrzem można rozłożyć mokry ręcznik na kaloryferze, czy zawiesić w jego pobliżu specjalny zbiornik z wodą, najlepiej jednak sprawdzi się dobrej jakości nawilżacz powietrza, który często dodatkowo jonizuje i oczyszcza powietrze (smog :-( )

Jeżeli już wpadliście w tę pułapkę i wstajecie co godzinę-dwie, aby podać maluchowi łyk wody, to:
⇒ spokojnie możecie przestać to robić z dnia na dzień. W przeciwieństwie do eliminacji nocnych karmień mlekiem, które ma wartość kaloryczną i w związku z tym musi się odbywać stopniowo (aby nie narazić dziecka na poczucie głodu) wodę można po prostu przestać podawać w dowolnym momencie
⇒ wypróbujcie inne sposoby reagowania na nocne wybudzenia (pogłaskanie, przytulenie itp.) pamiętając, aby nocne interakcje z dzieckiem ograniczać do minimum i starać się w ich trakcie postępować w taki sposób, aby dziecko nie miało motywacji do kolejnych pobudek: „śśśśśś, teraz śpimy…”
⇒ dzieciom powyżej 1,5 roku można zostawić kubek-niekapek/bidon z boku w łóżeczku pokazując gdzie stoi i ucząc, że jeśli chcą się napić w nocy, to mogą go sobie wziąć same (często będziecie zaskoczeni odkrywając rano, że woda jest nietknięta!)

Ciekawostką może być fakt, że już najmłodsze dzieci w plemionach afrykańskich są uczone, aby nie pić w nocy, ponieważ wychodzenie z chaty nocą niesie za sobą duże ryzyko m.in. groźnego ukąszenia przez węża. Przetrwanie afrykańskiej nocy bez spożywania płynów jest możliwe dzięki temu, że temperatura „spada” pomiędzy 21.00/22.00 wieczorem a 7.00/8.00 rano – choć oczywiście z naszej perspektywy trudno to nazwać ochłodzeniem :-)

Choć na szczęście dla nas i naszych dzieci nocne picie wody nie niesie za sobą potencjalnie niebezpiecznych skutków a jedynie groźbę częstych pobudek, to warto rozważyć, czy nieprzerwany sen nie jest jednak kuszącą perspektywą.