No to w drogę! Parę słów o tym, jak sobie radzić ze snem dziecka w czasie wyjazdów (a może w ogóle nie wyjeżdżać :-) ???)

Niektórzy rodzice, zwłaszcza ci, których dzieci zaczęły przesypiać całe noce relatywnie niedawno (szczególnie jeśli udało się to dzięki intensywnej pracy, jaką jest nauka samodzielnego zasypiania), zwykle obawiają się wyjazdów z dzieckiem.

Przespane noce i regenerujące dla dziecka drzemki w ciągu dnia oparte są zawsze na solidnym fundamencie harmonogramu dostosowanego do wieku dziecka, jego naturalnego rytmu biologicznego i fizjologicznych możliwości. Wszelkie zakłócenia w tym harmonogramie mogą skutkować zaburzeniami w śnie, a w przypadku szczególnie wrażliwych maluchów, nawet długotrwałym regresem: na skutek kumulującego się przemęczenia dzieci mają problemy z zaśnięciem, wybudzają się w nocy lub zaczynają wstawać o 4.00-5.00 nad ranem.

Jak w takim razie przetrwać ten zazwyczaj niesprzyjający rutynie czas wyjazdów? Poniżej kilka praktycznych porad:

1. Podróż samochodem.

Jeśli dziecko śpi w ciągu dnia i wiadomo, że lubi spać w samochodzie, to warto, aby czas najdłuższej drzemki wypadł w trakcie podróży. Jeśli natomiast dziecko nie chce, czy po prostu nie lubi spać w ciągu dnia w samochodzie, warto rozpocząć jazdę zaraz po przebudzeniu, kiedy jest wypoczęte i w dobrym nastroju. Można też zaplanować jazdę wieczorem, w czasie kiedy zazwyczaj kładziemy dziecko do snu nocnego: po przyjeździe na miejsce przekładamy je do łóżeczka. Jeżeli dziecko w takiej sytuacji się wybudzi, ograniczamy interakcję z nim oraz oświetlenie pomieszczenia do minimum, przeprowadzamy nasz wieczorny rytuał w skróconej wersji i odkładamy dziecko do łóżka.  Ta opcja, to trochę „rosyjska ruletka” dla odważnych, bo czasem zdarza się, że po przyjeździe na miejsce w środku nocy dziecko pokrzepione kilkugodzinnym snem jest gotowe do zabawy (tak było zawsze u nas, ale wiem, że niektórzy z powodzeniem takie rozwiązanie stosują ;-)) Z drugiej strony, w przypadku dzieci bardzo źle i z płaczem znoszących podróż jazda w nocy będzie optymalnym wyborem, nawet przy ryzyku przebudzenia po przyjeździe na miejsce.

2. Nocleg poza domem.

Należy zapewnić dziecku wygodne i bezpieczne dla niego miejsce do spania (dla młodszych dzieci najlepsze będzie atestowane łóżeczko turystyczne). Jeśli dziecko śpi już w łóżku bez szczebelków, trzeba upewnić się, że nie spadnie z niego w nocy przysuwając je jedną stroną do ściany a z drugiej zabezpieczając np. dużym krzesłem. Dobrze jest zabrać z domu pościel dziecka i jego przytulankę – „domowe“ zapachy pomogą mu szybciej oswoić się z nowym otoczeniem. W odcięciu się od nieznanych lub zbyt głośnych dźwięków pomoże włączenie „białego szumu“ („maszyny” do białego szumu, szumiącej przytulanki, aplikacji w telefonie lub ustawienie odbiornika radiowego pomiędzy stacjami). Warto również zabrać ze sobą rolkę grubych, czarnych worków na śmieci i taśmę klejącą – dzięki nim można należycie zaciemnić pokój w którym będzie spało dziecko, nawet jeśli nie będzie tam zasłon czy rolet. Są na rynku również dostępne „przenośne” rolety zaciemniające na przyssawki, ale są dość drogie. Jeśli w domu śpicie w osobnych pokojach dobrym pomysłem będzie rozdzielenie Waszych stref snu np. poprzez rozwieszenie na grubej lince  (zabranej z domu) prześcieradła lub koca (poza zasięgiem rąk dziecka!) – w ten sposób możecie być w pokoju w trakcie gdy dziecko zasypia a jemu w spaniu i zasypianiu nie będzie przeszkadzała ekscytacja wywołana widokiem rodziców :-)

3. Rytuał przed snem.

W pełnym wrażeń i bodźców okresie wyjazdu należy zwrócić szczególnie dużą uwagę na wyciszenie dziecka przed snem: zarówno dziennym jak i nocnym. Z pewnością konieczne jest stosowanie tych samych rytuałów przed snem co zwykle, a więc np. relaksująca kąpiel, potem założenie piżamki, czytanie książki, kołysanka i utulenie do snu (przed drzemką stosujemy skróconą wersję rytuału wieczornego). Musimy jednak pamiętać, że być może podekscytowane dziecko będzie potrzebowało więcej czasu niż zwykle, aby się odprężyć i być gotowym do zaśnięcia, może więc być konieczne wydłużenie naszego rytuału.

4. Harmonogram dnia.

Choć może to być trudne, w trakcie wyjazdów  należy starać się w miarę możliwości trzymać naszego stałego harmonogramu dnia. Dla zazwyczaj dobrze śpiącego, nawet wrażliwego dziecka, jednorazowe godzinne odchylenie od harmonogramu nie będzie miało większego znaczenia, jednak zawsze należy obserwować dziecko i kierować się jego indywidualnymi możliwościami. Jeżeli dziecko śpi w ciągu dnia, wybierzmy się na wycieczkę po jego drzemce (ewentualnie trochę ją skracając). Jeśli np. jesteśmy umówieni ze znajomymi w czasie, który koliduje z drzemką, możemy z tej drzemki zrezygnować w przypadku starszych dzieci (powyżej 2 lat), jednak konieczne będzie wcześniejsze pójście spać wieczorem. Jeżeli z różnych względów musimy zrezygnować z porannej LUB popołudniowej drzemki, zrezygnujmy z popołudniowej i połóżmy dziecko wcześniej spać wieczorem.

5. Priorytetowe traktowanie snu dziecka.

Wspólny wyjazd z dzieckiem, to wspaniały czas, który możemy razem spędzić: cieszmy się nim więc! Dobrze jednak planować go w taki sposób, aby uwzględniać potrzeby naszego dziecka związane ze snem. Zwłaszcza w przypadku dzieci szczególnie wrażliwych na zmiany w harmonogramie dnia, czy większą ilość bodźców, należy szanować i chronić ich czas wypoczynku. Jeżeli natomiast, pomimo naszych starań, nie uda nam się ustrzec przed przemęczeniem i niedoborem snu, trzeba powrócić do naszych zwyczajów i harmonogramu najszybciej, jak to jest możliwe.

6. Zmiany stref czasowych

W przypadku podróży do strefy czasowej na wschód (czyli zegarki przestawiamy do przodu, jest to „trudniejsza“ zmiana czasu) można zacząć „przesuwać“ harmonogram na kilka dni przed wyjazdem (w zależności od tego ile godzin różnicy w czasie nas czeka). Przesuwamy cały harmonogram – czyli pora snu wieczornego/drzemki/posiłki/aktywność na wcześniejszą porę o ok 15 minut dziennie tak, aby choć trochę przybliżyć się do docelowego czasu. Nie zapominajmy o koniecznych wcześniejszych pobudkach ;-) Po przyjeździe pamiętajcie, aby nie pozwalać maluchowi spać zbyt długo rano starając się budzić go w porze dostosowanej do jego „normalnego“ harmonogramu, ale już w nowej strefie. Starajcie się też jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu i w ruchu – ekspozycja na słońce pomoże w wyregulowaniu Waszych zegarów biologicznych.

Przy podróżach na zachód (cofanie zegarków) będzie na pewno łatwiej zaadaptować się do nowej strefy czasowej bez zbędnych zabiegów, aby zmiana czasu przebiegła łagodniej można postępować odwrotnie niż w przypadku podróży na zachód tj. kilka dni przed wyjazdem przesuwać trochę harmonogram „do przodu“ opóźniając sen nocny/posiłki/aktywności.

Przekraczanie stref czasowych oznacza często wielogodzinną podróż samolotem – nie martwcie się wtedy o żaden harmonogram, rytuały czy miejsce snu – nastawcie się na „przetrwanie“ trudów podróży pozwalając dziecku spać gdzie chce i jak chce.

7. Kwestie indywidualne

To jak dziecko śpi na wyjeździe często jest uwarunkowane indywidualnie: są dzieci, które śpią bezproblemowo w każdych warunkach i w każdym miejscu, są i wrażliwe, które kiepsko śpią na wyjeździe (pomimo naszych starań). Najważniejsze, to śmiało wyjeżdżać i nie stresować się – najwyżej będziecie „naprawiać“ popsuty sen po powrocie. Posiadanie dziecka – nawet wrażliwego na podróże – nie musi oznaczać, że musicie siedzieć w domu ;-)