Smoczek – z perspektywy psychologa

Niektóre dzieci już od urodzenia nie akceptują smoczka. Rodzice takiego brzdąca mogą z tego powodu odczuwać stres, bo jak to noworodek bez smoczka? Cóż, patrząc na to z perspektywy psychologa odpowiem – nic w tym złego!

Smoczek nie jest nowym wynalazkiem. Nasze prababcie i babcie, aby zaspokoić potrzebę ssania podawały niemowlęciu zawinięty w materiał cukier lub mak (nie ma się co dziwić, że dzieci usypiały w trzy sekundy. Mak ma działanie narkotyzujące).  Jeszcze wcześniej, naturalnym uspokajaczem maluszka był jego kciuk lub paluszki, które ssał w łonie matki. Czasem, przy odrobinie szczęścia można  to zjawisko uchwycić podczas kontrolnego USG. W obecnych czasach dostępność i powszechność smoczka jest tak wielka, że wydaje się być on „obowiązkowy”, a „obowiązkowym” być nie musi. Używanie smoczka-uspokajacza, jak sama nazwa wskazuje powinno nastąpić w sytuacjach „kryzysowych”. Sytuacje „kryzysowe” to  między innymi takie sytuacje, w których dziecko przeżywa silny stres, jest przemęczone, trudno mu się samemu uspokoić (nie potrafi się samemu uspokoić), przechodzi bardzo boleśnie ząbkowanie. Niestety korzyści, które wynikają z ssania smoczka często wśród przemęczonych lub nieświadomych rodziców przewyższają nad problemami, które może wywołać.

Pierwszy problem związany jest z karmieniem piersią. Poprzez zbyt długie podawanie smoczka, zaburzona zostaje proporcja pierś-smoczek. Smoczek powinien być odpoczynkiem od piersi, nie zaś odwrotnie. Ssanie piersi to nie tylko ssanie odżywcze – czyli takie, które pozwala na pobranie pokarmu. Pierś to przede wszystkim mama, kontakt z nią, zapach i miłość.

Drugi problem to „zatykanie” buźki malucha około 3-4miesiąca życia, kiedy intensywnie zaczyna ssać swoje piąstki. Rodzic woli by ssał smoczek, bojąc się, że ssanie piąstek i paluszków doprowadzi do „brzydkiego nawyku” lub „brzydkich paluszków”. W tym momencie ujawnia się jego niewiedza na temat rozwoju psychicznego dziecka. Głównym zmysłem, który dostarcza informacji dziecku o nim oraz o otoczeniu jest zmysł dotyku. Ssanie piąstek czy paluszków we wspomnianym wcześniej wieku, to nic innego jak poznawanie swojego ciała, odbieranie nowych bodźców, a także naturalne próby wyciszania się.

Trzecim według mnie bardzo ważnym problemem, który może spowodować smoczek, jest utrwalenie dziecięcego sposobu przełykania. Co to oznacza? Brak wykształcenia prawidłowego ruchu języka. Ruchu, w którym język w trakcie połykania zmienia swoje położenie unosząc się w kierunku podniebienia. Zbyt długie i częste ssanie smoczka (oraz kciuka i smoczka przy butelce) może spowodować „przyblokowanie” języka i utrwalenie dziecięcych ruchów tył-przód.  Takie zachowanie prowadzi do problemów z przenoszeniem i rozdrabnianiem pokarmów. Utrudnia także przełykanie śliny, które może doprowadzić do nadmiernego ślinienia się.  Następny problem, także związany z możliwymi zaburzeniami logopedycznymi, to obniżenie napięcia warg, co w późniejszym wieku, może rodzić kłopoty z wymawianiem głosek : p,b,m,w,f. Oprócz tego, jeżeli dziecko urodziło się z wadą w obrębie szczęki lub ma predyspozycje do wad zgryzu – ssanie smoczka może je nasilić. Z logopedycznego punktu zdrowiej jest gdy dziecko ssie swoje paluszki niż smoczek. Palce dziecka mają nieregularny kształt, różnią się wielkością, „ruszają się” i przemieszczają w buźce. Te czynniki wpływają na zaangażowanie większej ilości mięśni oraz „ ćwiczą” ruchy języka.

Wracając do rozwoju emocjonalnego.  Automatyczne podawanie smoczka może spowodować u rodziców brak zwracania uwagi na realne potrzeby dziecka. Smoczek staje się tak zwanym „lekiem na całe zło”,  takie zachowanie nie uczy dzieci innych sposobów radzenia sobie ze stresem, napięciem, a także zmniejsza u rodziców umiejętność odczytywania realnych potrzeb dziecka. Opisane przeze mnie przykłady to tylko wierzchołek góry lodowej.

Czy są jakieś alternatywy dla smoczka? Są. Czy jest wiek, w którym smoczek powinien zniknąć na dobre z ust dziecka? Tak. Czy stosowany „mądrze” i „odpowiednio”, może uczestniczyć w życiu dziecka? Może.

Odruch ssania ma to do siebie, że słabnie. Około 4-6 miesiąca życia, dziecko nie odczuwa już tak silnej potrzeby ssania i jest w stanie ssać swoje piąstki lub palce. Szczególnie więc w sytuacji, gdy u dziecka w tym wieku lub starszego wypadający smoczek powoduje zaburzenia snu (trzeba za każdym razem podawać go dziecku, które wybudza się wielokrotnie z płaczem, ponieważ nie potrafi samo go sobie włożyć z powrotem), to dobrze jest rozważyć jego całkowite wyeliminowanie. Chciałabym tutaj uspokoić rodziców, którzy obawiają się, że dziecko z powodu wycofania smoczka automatycznie uzależni się od ssania palców. Po pierwsze wcale nie musi się tak stać, a po drugie nawet jeżeli dziecko zacznie ssać kciuk czy palce w ramach samowyciszania, to spokojnie: 9/10 dzieci samo wyrasta z tego zwyczaju.

Odruch ssania zanika pomiędzy 1 a 2 rokiem życia. Warto też pamiętać, że podawanie butelki ze smoczkiem lub smoczka po 12mż może sztucznie podtrzymywać ten odruch, a także przyczynić się do pogorszenia umiejętności przyjmowania pokarmów stałych.  Ssanie palca lub kciuka u starszych dzieci częściej świadczy o stresie lub komunikuje głód.

Podsumowując. Smoczek uspokajacz w swej ideii nie jest zły. Może pomóc w kryzysowych sytuacjach. To, co czyni go „narzędziem zbrodni” to zbyt długie i intensywne, a także automatyczne i bezrefleksyjne podawanie. Jeżeli dziecko odmawia ssania smoczka, trzeba ten fakt zaakceptować. To samo tyczy się ssania paluszków i piąstek- to zachowanie rozwojowe, które niesie dziecku wiele korzyści.  Ważne jest aby rodzic, który decyduje się na podanie smoczka, był świadom zagrożeń, które mogą się pojawić.

Marta Szpojda,
psycholog,
prowadzi szkolenia oraz grupę dla rodziców na FB „Zdrowe brzuszki+offtop” https://www.facebook.com/groups/906868749438543/

Bibliografia

  1. Prof. dr hab. A. Brzezińska (red.) Niezbędnik Dobrego Nauczyciela TOM 1, Seria I Rozwój w okresie dzieciństwa i dorastania, Instytut Badań Edukacyjnych, Warszawa 2014, s. 13.
  2.  Ilg Frances L., Bates Ames Louise, Baker Sidney Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat  poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy, Gdańskie wydawnictwo psychologiczne 2005, s. 24-25, 125, 130-131,134-135.
  3. Anna Siciarz, Smoczek i kciuk kontra mowa, http://ulogopedy.pl/smoczek-i-ssanie-kciuka-a-rozwoj-mowy/