Drogie Matki Nieśpiące,
kiedy mój syn skończył pół roku i problem ze spaniem nie odczarował się sam jak to zapowiadały wszystkie mądre głowy, zaczęłam szukać pomocy. Sposób w jaki do tej pory usypiałam dziecko był wykańczający dla mnie zarówno psychicznie jak i fizycznie, a co gorsza coraz mniej odpowiadał synkowi. Nie potrafiliśmy się jednak z tego wyplątać. Wtedy szukając pomocy znalazłam DobraNockę. Zgłębiłam temat, ale że najwyraźniej byłam jeszcze za mało wycieńczona – odpuściłam. Wróciłam po 3 miesiącach zdecydowana na współpracę indywidualną, wybraną z różnych względów, jednak dla nas najlepszą. Było mi trudno przyznać się przed kimś wtedy jeszcze zupełnie obcym, że nie radzę sobie z tak prostą pozornie sprawą jak sen dziecka. Moje zgłoszenie zaczęło się od słów “Jestem mamą dziecka, które spać uwielbia, ale nie potrafi” czy coś w tym stylu. Taka była prawda i prawdę mówiąc okazało się, że prawdziwszej prawdy nie ma – mam w domu śpiocha, który przesypia w nocy 11-12 godzin bez pobudek i jedzenia, właśnie dzięki Pani Agnieszce. Ale do rzeczy…
Współpraca z DobraNocką od początku jawiła mi się jako coś trudnego – jak to tak na odległość? Ale! okazuje się, że nie ma chyba na świecie osoby lepiej stworzonej do tej pracy, w taki sposób i w takich warunkach. Od początku rzeczowo, logicznie i jasno. Otrzymane materiały, rozmowy wyjaśniały wszystko. Na wszystkie moje wątpliwości zawsze znajdowały się prawdziwe i wyczerpujące temat argumenty, nigdy nie zostałam bez odpowiedzi czy z wątpliwościami. Oczywiście, że zanim zaczęłam podchodzić do zmian, które zaszły w naszym życiu jako do codzienności, każde usypianie wzbudzało u mnie niepokój, tak samo jak u syna. Obojgu nam było inaczej, ale po zaledwie kilku dniach okazało się, że o niebo lepiej. I wtedy zaczęłam żałować, że nie zdecydowałam się na współpracę z Panią Agnieszką dużo wcześniej. Ile ja czasu i energii zmarnowałam, ile cennych chwil macierzyństwa uciekło mi przez zmęczenie i wieczne poirytowanie, to tylko ja wiem.
Często spotykam się z określeniem, że nauka samodzielnego zasypiania to tresowanie dziecka. Jednak dopiero teraz zadałam sobie pytanie czy nauka samodzielnego jedzenia, chodzenia czy załatwiania się to też tresura? Przecież wszyscy tak się chwalą, że ich dziecko samo je łyżeczką… a moje samo zasypia i najchętniej pochwaliłabym się tym całemu światu. Ktoś może zarzucić, że z pewnością nie obyło się bez łez. A no się nie obyło, też się tego bałam, jednak zrozumiałam, że złe przyzwyczajenia utrzymywane przez całe życie tego naszego niemowlaka w ciągu chwili zamieniają się w dobre nawyki i on biedny po prostu nie wie o co chodzi. My jesteśmy od tego żeby go nauczyć, ale przede wszystkim od tego żeby czuł się kochany i bezpieczny w tych zmianach. Za to z jakim uśmiechem teraz patrzymy sobie w oczy po przebudzeniu… oboje wyspani, wypoczęci.
W kwestii czysto technicznej jeszcze jedno zdanie, może to przyziemne, ale wiele razy zastanawiałam się jak mam wyprać i wyprasować rzeczy dziecku, jak ugotować mu zdrowy posiłek i jak nie dopuścić domu do ruiny przy dziecku potrzebującym 100% mojej uwagi i obecności, nie opuszczającym mnie na krok nawet podczas snu. Otóż właśnie teraz to robię jak on śpi. To i wiele innych rzeczy. Jedyną radą jakiej Pani Agnieszka nie potrafiła mi udzielić było właśnie to… co z wolnym czasem/wieczorem ma zrobić szczęśliwa matka szczęśliwego dziecka? Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to cudowne mieć w końcu chwilę dla siebie.
Jeśli ktokolwiek zastanawia się czy warto podjąć współpracę to radze wziąć się do roboty bo szkoda czasu – WARTO ja czekałam zbyt długo!

Jeszcze raz z całego serca dziękuję. Nie mam słów żeby napisać jak odmieniła Pani nasze życie. Będę szerzyć nowinę o Pani umiejętnościach wszystkim niewyspanym rodzinom.
Pozdrawiam!


Możliwość komentowania została wyłączona.

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
Kontynuuj zakupy
0