Dzień Matki Nieśpiącej

Matka Nieśpiąca nie zawsze była nieśpiąca. W prehistorycznych czasach, gdy nie było jeszcze na świecie Dziecka spała w zasadzie tyle, ile potrzebowała. Nie zastanawiała się wtedy zbytnio nad tym – spanie było jak jedzenie czy oddychanie, naturalne. Jeśli zarwiesz jedną noc, to drugiej trzeba to zwyczajnie odespać, bo myśli już nie takie przejrzyste, ruchy trochę niezborne i płacz z byle powodu na końcu nosa, kiedy człowiek przemęczony. Proste? No raczej tak.

Gdy okazało się, że jest w ciąży zaczęła czytać. Kupiła poradniki, mnóstwo poradników. Było tam o tym, że karmienie piersią jest kluczowe, że najlepiej jak tego brokuła sobie sam paluszkami trzyma i do buzi wkłada, że jego potrzeby, poczucie bliskości i bezpieczeństwa są najważniejsze, bo tak buduje się WIĘŹ. O spaniu było raczej niewiele, ale ok, w końcu może nie będzie tak źle. Usłyszała, że ma się wyspać na zapas, roześmiała się i to by było na tyle. Matka dołączyła też do grupy internetowych innych, mniej i bardziej podekscytowanych a czasem przestraszonych matek oczekujących – czekały wspólnie, było im raźniej.

Kiedy urodziło się Dziecko, nie mogła spać z przejęcia całą noc, choć Dziecko spało. Jeszcze chyba nigdy przedtem nie była taka rozdygotana.

Potem, już w domu, dzień biegł za dniem a do niej jakoś cały czas nie docierało, że to już, że jest Matką i teraz już będzie śmiech i łzy, na zmianę, latami.

Z tym karmieniem piersią poszło nawet nieźle, więc wstawała w nocy i karmiła, i przewijała, i znów wstawała. Wszystko było urządzone jak trzeba, żeby było wygodnie i do Dziecka w nocy blisko. Lubiła, kiedy Dziecko zasypiało przy karmieniu, było takie spokojne.

Po czterech miesiącach wszystko zaczęło się psuć. Dziecko już nie chciało zasypiać przy karmieniu, w ruch poszła piłka do jogi na której skakała jednocześnie karmiąc po to, żeby Dziecko zasnęło na godzinę czy dwie. „Ha ha ha, serio, tylko tak zasypia? No to musisz skakać.” Nieprzytomna, miała trochę żalu do tych, którzy mówili „aby do trzeciego miesiąca”.

Może chore? Jak tak budzi się co godzinę z płaczem w nocy, to może coś je boli? Pediatra, alergolog, gastrolog, neurolog, fizjoterapueta, USG, EEG, owsiki, morfologia, żelazo, napięcie mięśniowe. Drobna asymetria i ćwiczenia ale poza tym wszystko dobrze, zdrowe jak ryba, dzieci tak mają, to minie. Łóżeczko pod oknem, z dala od okna, cieplej, chłodniej, nawilżacz, szum, w śpiworku, bez śpiworka, ze smoczkiem, bez smoczka. Dwa kolejne miesiące minęły, bez zmian. „Śpij, kiedy ono śpi”, „poproś kogoś o pomoc”, „No weź go do łóżka, widać potrzebuje bliskości”.

Wspólne spanie, zapach włosków, ciepłe ciałko obok. Co pobudka, to piłka i karmienie. Matka Nieśpiąca wygięta w paragraf, rano boli kręgosłup, całonocne przeskakiwanie z jednego boku na drugi, żeby podać pierś, w międzyczasie sesje skakania na piłce. „Nasza śpi dobrze, budzi się dwa razy na karmienie, odkładam do łóżeczka i zasypiamy z powrotem”, „Ja to nawet nie złożyłam łóżeczka. My śpimy razem z synkiem, karmię na półśpiąco, wszyscy się wysypiamy”, „Wiesz co, może ja się przeniosę na kanapę, bo rano do pracy a nie mogę spać jak ono tak popłakuje i się kręci”.

Google: „moje dziecko nie chce spać”. Bum! Bingo! Wszystko się zgadza. O, moje dziecko jest wymagające, wyjątkowo wrażliwe, potrzebuje specjalnego traktowania, bliskości. Mądry artykuł, naukowy, taka długa bibliografia i po angielsku wszystko, to musi być prawda. Matki w plemionach zbieracko-łowieckich nosiły dzieci przy sobie cały czas, spały z nimi, jak matka odpoczywała, to dziecko było pod opieką pozostałych członków plemienia. To piękne. O, badania pokazują, że picie soku wiśniowego wpływa korzystnie na sen, no nic, poczekamy, jak już będzie go mogło pić, to może się poprawi. I te kwasy DHA, też pomagają na sen. I bliskość. Jak trzyma pierś całą noc w buzi, to chyba jest blisko? Matka Nieśpiąca nie jest pewna, ale Dziecko z piersią w buzi dalej budzi się co godzinę.

Przez kolejne trzy miesiące Matka Nieśpiąca daje radę, inne matki ją wspierają, „dasz radę. do 18-tki tak spać nie będzie”, „jesteś bardzo dzielna, wytrzymasz”, „ja też nie śpię, już trzeci rok i to się da przeżyć”. Czasem puszczają jej nerwy. Chyba nie pójdzie dzisiaj z wózkiem, nie ma siły. I ten płacz tak ją drażni, świdruje jej w głowie. Znów zjadła cały słoik Nutelli zamiast ugotować obiad, czy to już zajadanie stresu czy jeszcze norma? Po co jej to było? O matko, jak mogła tak nawet pomyśleć, przecież kocha to Dziecko nad życie. Seks, na pewno, za jakiś czas, jak już trochę odeśpi, mówią, aby do roku, to już w sumie niedługo będzie lepiej. Na razie może chociaż porozmawia z mężem, ale to już może jutro, bo dziś nie ma siły.

To usypianie przy piersi i na piłce, na rękach. Może o to chodzi? Że jak zasypia z tym cyckiem w buzi na rękach, podskakując i budzi się bez niego potem, to nie dziwne, że płacze. Może jak zaśnie samo albo chociaż głaskane, to w nocy też się mu uda? Matka Nieśpiąca pyta Internet. Internet odpowiada: „TRESERKA!”, „widocznie potrzebuje tego, jak można takiemu maluszkowi odmówić”, „będziesz jeszcze tęsknić za tą bliskością, to tak szybko mija”, „zniszczysz WIĘŹ”, „może zasypiać samo, ale jak się ZGODZI i nie będzie PŁAKAĆ”, „jak płacze, to wydziela się kortyzol, nie słyszałaś o kortyzolu?” Matka Nieśpiąca bardzo się martwi i nie chce skrzywdzić swojego dziecka. Jak jedzie i krzyczy w foteliku, bo nie lubi, to też niszczy się ta więź, czy nie? Matka Nieśpiąca nie wie, ale ma nadzieję, że nie. Na rehabilitacji jak jest, to też krzyczy długo, ale może mu nie zaszkodzi ten płacz, może ten mózg się nie uszkodzi – przecież lekarz kazał ćwiczyć. Dziecko się nie godzi na zasypianie bez piersi i płacze, chociaż Matka Nieśpiąca siedzi i je głaszcze, może najpierw chociaż nauczy się zasypiać bez tej piersi. Pod jej postem w grupie jest już 150 komentarzy, pod każdym komentarzem kciuki, serduszka i złe buźki. Boi się je czytać, wyłącza telefon.