Moja córeczka- zdrowa, uśmiechnięta, ciekawska, pełna energii i z temperamentem. Szczęśliwe dziecko! Ale nie do końca… Od początku, od maleńkości była na bakier ze spaniem. Tak nieprzerwanie przez 11 miesięcy. Inni mówili: „wyrośnie!”, „jeszcze trochę!”, „nie, to niemożliwe!”, „hmmm, nie wierzę…przesadzasz”, „nie rozumiem? ale jak to NIE śpi?!”. A ja, jako matka, myślałam, że jeszcze chwilę, będzie starsza to minie, samo, nauczy się, wytrzymam. I tak było- czekałam, czekałam, czekałam

wieeeeeeeeeeeeele nieprzespanych nocy i…. przyzwyczaiłam się do tego stanu rzeczy. Zaskakujące, ile człowiek może znieść! Ale wiedziałam, że mamy problem, że to NIE tylko ja jestem zmęczona, ale przede wszystkim to moje dziecko! Na własną rękę starałam się uporać z problemem snu- niezmienny plan dnia, zero zakłóceń, telewizora, hałasów, stały rytuał przed zasypianiem. Mama zawsze, mama wszędzie, mama w łóżku przed spaniem, w trakcie spanie, spanie na mamie- bo mama obok już nie wystarczała.
Herbatka w nocy, później druga, mleko nad ranem. I co?? Córeczka dalej się wierci w nocy, z miesiąca na miesiąc coraz bardziej, wybudza się na 2h, tańczy w łóżku. A ja podgrzewam herbatki, mieszam mleko, podaję smoczek, noszę na rękach, śpiewam, recytuję, ograbiam się z resztek samej siebie…
Na stronę DobrejNocki trafiłam jakimś Boskim zrządzeniem losu. Zadzwoniłam, porozmawiałam, opowiedziałam o swoim beznadziejnym przypadku. I co? Pani Agnieszka z otuchą w głosie powiedziała, że to NIE niemożliwe… że nie jestem beznadziejna…. Uspokoiła mnie mówiąc, że córeczka ma problem ze snem, z którym możemy sobie poradzić. I dała mi nadzieję, światełko, powiew wiosny w zimną noc. Dlatego, żeby wszystko lepiej i dokładniej zrozumieć, umówiłam się na 2h konsultację
telefoniczną. Porozmawiałyśmy, Pani Agnieszka wytłumaczyła mi wszystkie moje wątpliwości, których nazbierała się spora masa przez 11 miesięcy macierzyństwa. Przez kolejne 2 tyg oswajałam się z myślą o zmianach. Na spokojnie, bez pośpiechu, żeby dobrze się przygotować. I po świętach bożonarodzeniowych ruszyliśmy w nieznany, lecz przyswojony, Plan Zasypiania. Wiedziałam, że będzie ciężko. I było. Przetrwaliśmy. Było lepiej- cieszyliśmy się na chłodno, to przecież jeszcze nie koniec. Z dnia na
dzień było coraz lepiej. Coraz mniej płaczu, coraz mniej wybudzeń, coraz więcej snu, coraz więcej samodzielności u córeczki w samodzielnym zasypianiu, coraz więcej uśmiechów w łóżeczku. Ach! Nie wierzyłam! Jak to możliwe?! A jednak….! Córeczka zasypia samodzielnie w łóżeczku w swoim pokoju, nie potrzebuje smoczka, picia, mleka, noszenia. Drzemki w ciągu dnia są dłuższe, spokojniejsze.
Ale to nie czas, by spocząć na laurach, oj nie! Noce przespane przeplatają się z tymi z pobudkami, drzemki czasem wychodzą, a czasem wcale. Ale jak tu się dziwić, skoro przez 11 miesięcy utrwalałam złe nawyki! Teraz pracujemy nad utrwalaniem tego, czego się nauczyliśmy całą naszą 3jką. W spokoju, zrozumieniu, z szacunkiem i w oparciu o wskazówki Pani Agnieszki. I wiemy z całą pewnością, że teraz w pełni możemy cieszyć się rodzicielstwem, swoją bliskością i z dumą patrzeć na naszą radosną-bo
wyspaną- córeczkę :)
Dziękuję Pani Agnieszko za Pani spokój, dodawanie otuchy i wiary w to, że nam się uda. Żałuję, że nie trafiłam na Pani osobę wiele miesięcy wcześniej!


Możliwość komentowania została wyłączona.

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
Kontynuuj zakupy
0