Pierwszy raz skontaktowałam się z panią Agnieszką wbrew sobie. Byłam na siebie wręcz zła, że w swojej naiwności kolejny raz wierzę, że ktoś pomoże mi nauczyć spać mojego synka. Nie chodzi o to, że nie wierzyłam w umiejętności Pani Agnieszki; twierdziłam tylko, że mój synek będzie wyjątkiem, z którym pani Agnieszka sobie nie poradzi, że nie ma więcej takich dzieci, jak Hubek.
Hubert miał już 7 miesięcy, kiedy zobaczyłam wywiad z panią Agnieszką w telewizji. Przez te 7 miesięcy NIGDY nie zasnął sam.
Najpierw męczyły go straszne kolki; rodzicom, których dzieci mają prawdziwe kolki, nie trzeba tłumaczyć, jaki to koszmar. Przez ok. 3 miesiące gimnastykowaliśmy się z mężem, żeby uspać synka. Rodzina i znajomi, chcąc nas pocieszyć, mówili – „poczekajcie 3 miesiące, miną kolki i będzie inne dziecko”. Oczywiście nie dało się czekać, na mającą nadejść poprawę, z założonymi rękami, stosowaliśmy więc „złote rady” innych rodziców, jak: spowijanie, szum radia, suszarki, bieganie z łóżeczkiem po pokoju, spanie z dzieckiem w łóżku, bujaczki, noszenie na rękach, śpiewanie, przysiady..). Na synka nic nie działało, usypianu towarzyszyła zawsze histeria, czasem kilkugodzinna,  po czym Hubek zasypiał, pewnie w końcu ze zmęczenia, ale sen nigdy nie trwał długo..
W końcu Hubert wszedł w 4. miesiąc. I faktycznie – kolki jako takie minęły; zaczęły się natomiast problemy z brzuszkiem, wynikające z wprowadzania nowych smaków, do tego doszło ząbkowanie, szczepienia..ku mojemu zdziwieniu, synek zaczął sypiać jeszcze gorzej – usypianiu dalej towarzyszyła histeria, natomiast zwiększyła się częstotliwość pobudek Huberta – nagle zaczął budzić się co 20, 30, 40 min..czasem udało mu się dobić do 1,5 godz. snu (wtedy byłam w raju). Nie wiedzieliśmy z mężem, o co chodzi. Ja już powoli zamieniałam się w Zombi.. Jakby tego było mało, za każdym razem po przebudzeniu, Hubert darł się wniebogłosy, a uspokajał się dopiero przy cycu..No ale jak tu można karmić dziecko co 30 min. przez pół nocy..Koszmar! Bliscy nie ustawali w pocieszaniu: „Zobaczycie, minie, jak Hubert skończy pół roku”. Oczywiście nic nie minęło, a nawet z dnia na dzień (i z nocy na noc) było coraz gorzej. Wymyślaliśmy więc: wizyty u lekarzy – może to napięcie mięśniowe, może potrzeba masaży, może kołderka obciążająca pomoże, może muzyka klasyczna, może powinniśmy odciąć go od tv..). Powoli wyczerpywaliśmy z mężem wszystkie opcje, szukając wyjścia z sytuacji. Przestałam już wierzyć, że nadejdą dla nas lepsze czasy, tym bardziej, że teraz już znajomi kazali nam czekać do czasu, aż Hubert skończy 3 latka, albo po prostu przestanie być dzieckiem..to wtedy mu przejdzie..!
Tamte 7 miesięcy to był dla mnie i męża bardzo trudny czas. Parę razy, usypiając synka, miałam ochotę popłakać, żeby wyrzucić z siebie złe emocje i w ten sposób uspokoić się (bo przecież nie mogłam zabrać się i uciec..). Próbowałam czas jakiś, ale ze zmęczenia nie byłam w stanie wydusić z siebie ani jednej łzy..
Na szczęście dałam sobie jeszcze jedną szansę na bycie naiwną. Tym razem się opłaciło! Pani Agnieszka pomogła nam dokonać rzeczy niemożliwych:
1) synek sam zasypia, odłożony do łóżeczka (jest to zbawieniem dla mojego kręgosłupa, łokci, kolan, stóp..);
2) praktycznie wyeliminowaliśmy nocne karmienia;
3) mimo, że synek nie przesypia jeszcze ładnie całych nocy, to potrafi „ciurkiem” przespac 5,5 godz. – uważamy to z mężem za sukces! W końcu przez 14 dni udało nam się wykorzenić wiele złych nawyków (związanych ze spaniem), które wpajaliśmy synkowi przez ponad 200 dni jego życia!; Dodam też, że na koniec umówionego czasu współpracy, pani Agnieszka zaczęła dalej „drążyć” temat, dlaczego Hubert nie przesypia jeszcze całej nocy sam i udzieliła nowych wskazówek, do których właśnie się stosujemy i mamy nadzieję, że będzie pełen sukces :) oczywiście mamy dać znać pani Agnieszce, czy się udało.
4) Hubert nauczył się sypiać w ciągu dnia, regularnie, w łóżeczku. Dzięki temu mogę zaplanować dzień;
5) wróciły wolne wieczory – synka kładziemy spać ok. godz. 18-19, a potem można już robić wszystko lub nie robić nic ;) ;
6) Synek przestał ziewać w ciągu dnia, zgubił „pipy”, które miał pod oczami od urodzenia.

On stał się fajnym dzieckiem, a my – fajnymi rodzicami :)

Bardzo polecam współpracę z Panią Agnieszką. Nie czekajcie, aż dziecku „samo przejdzie”, bo tak się nie stanie!
Ja już wiem, że nie ma dzieci złych / trudnych / krzykaczy / czy bojących się zasnąć / małych terrorystów (niepotrzebne skreślić). Powyższa grupa to tylko dzieci niewyspane, które, gdy im się tylko we właściwy sposób pomoże, zmieniają się nie do poznania. Ale o szczegóły proszę już pytać panią Agnieszkę.


Możliwość komentowania została wyłączona.

Koszyk
Brak produktów w koszyku!
Kontynuuj zakupy
0